Prezentownik (nie tylko dla książkary)

 Grudzień to miesiąc, który jak żaden inny, kojarzy się z prezentami. Przed nami Boże Narodzenie – czas, w którym szczególnie chcemy obdarować naszych bliskich czymś, co wywoła uśmiech na ich twarzy. W końcu o to w tym chodzi! Ważne, aby o tym pamiętać. 

 

Wiem, że temat prezentów bywa… kłopotliwy. Problemem często nie jest to, ile wydać na prezent, ale co kupić, aby prezent naprawdę się spodobał, a nie wylądował po świętach na vinted. Przychodzę z pomocą i przedstawiam mój subiektywny prezentownik. Oczywiście będzie on skierowany głównie do ksiażkar, ale myślę, że nie tylko wielbiciele słowa pisanego znajdą coś dla siebie.

A więc, zapraszam!

Etui na książkę

Nie wiem jak Ty, ale ja nie lubię jak moje książki niszą się w podróży. Już myśląc o lekturze na czas wyjazdu zastanawiam się, której pozycji z mojej biblioteczki nie brać, bo po prostu mi jej szkoda.

Jednak nie musi tak być! Na rynku pojawia się coraz więcej propozycji na etui na książkę. Mnie szczególnie w oko wpadła strona Boocov. Mają naprawdę prześliczne wzory, mnie szczególnie wpadł w oko Lis marzyciel 😊

Dla podróżującej książkary jest to wymarzony gadżet!

 

Kurs/szkolenie online

Człowiek XXI wieku lubi się rozwijać. Jednocześnie zawsze spada to z naszej listy, bo jest coś ważniejszego do kupienia. Święta to idealny czas, aby podarować naszym bliskim możliwość do rozwoju. Internet pełny jest wszelkich kursów. Mamy do wyboru kursy robienia makramy, kaligrafii, prowadzenia social mediów, a nawet asertywności!

Wachlarz jest naprawdę szeroki. Postaraj się tylko dopasować kurs do osoby 😉 jestem pewna, że obdarowywany będzie Ci wdzięczny i sięgnie do niego.

W końcu styczeń to idealny moment na nowe postanowienia.

Książka

Banał? Być może. Ale książka sprawdzi się jako dobry prezent. Książkary lubią eksperymentować i poszerzać swoje biblioteczki, możesz więc tym razem postawić na książkę zupełnie nie jej stylu ;)

Albo kupić najnowszy tom ukochanej serii. A barwione brzegi dodają uroku książce już na „dzień dobry”.


 

Świeca, kubek i herbata, czyli dopełnienie idealnego zimowego wieczoru

Sprawdzi się nie tylko dla książkowego bzika, ale także dla fana filmów i seriali. Nic tak nie tworzy nastroju jak świeca i kubek aromatycznej zimowej herbaty.

I pamiętaj, kubków nigdy za wiele!

Dostęp do platformy z audiobookami

Jesteśmy ciągle w drodze. Czasem na czytanie brakuje czasu, a książki są zbyt grube (a umówmy się takie są najlepsze!). Audiobooki przeżywają właśnie swój najznakomitszy czas.

Wiem, nie wszyscy lubią. Ale zawsze można spróbować się z nimi zaprzyjaźnić. Wykupienie miesięcznego abonamentu jest idealnym rozwiązaniem.  A wtedy można czytać i prasować jednocześnie, no przyznaj, że jest to kuszące!

Przede wszystkim… opieraj się na pasjach

Najlepszy prezent to taki, który jest związany z naszymi pasjami. To wtedy daje nam najwięcej radości. A o to chodzi w obdarowywaniu siebie. Sprawić radość. Nie kupować, bo tak wypada, bo trzeba, bo chce pokazać, że mnie stać.

Zobacz również: Pasja, czyli namiętność, która nadaje smak życiu

Czasami wykorzystanie niuansu rozmowy wystarczy. Nie chodzi o wielkie rzeczy. Te najmniejsze bywają tymi największymi. A uśmiech przy otwieraniu prezentu jest bezcenny!

Czy pisanie jest paseé?

Przeglądając Internet mam często wrażenie, że krótkie formy przekazywania informacji zdecydowanie wygrywają. Zwłaszcza te w formie nagrań. Wydaje się, że słowo pisane całkowicie odeszło w zapomnienie. Szczególnie odręczne. Kto teraz pisze ręcznie?

 

Warto jednak zastanowić się, co sprawia, że pisanie nie jest całkowicie paseé i dlaczego, mimo wszystko, warto pisać w XXI wieku, i to nie tylko same krótkie teksty.

Bo dobre nagrania mają swoje scenariusze, które trzeba…napisać

Pewnie rzadko o tym myślimy, ale nie będzie dobrego, merytorycznego nagrania bez scenariusza. Paradoksalnie, im krótszy filmik, tym bardziej musi być on przemyślany. Bez wcześniejszego scenariusza się nie obędzie. A do tego pisanie jest niezbędne. Owszem, nie musi być ono odręczne, a choćby w postaci punktów stworzonych w Wordzie. Nie mniej jednak, umiejętność pisania i przekazywania wiedzy w pigułkach jest bardzo pożądane. Bez zgrabności w pisaniu żaden twórca tego nie osiągnie. Czy tego chce czy nie, mysi zaprzyjaźnić się z klawiaturą i alfabetem polskim.

Bo ludzie lubią historie i bardziej wierzą temu, co napisane

Każdy z nas lubi inspirujące teksty. Lubimy czerpać od innych. Historie innych ludzi są dla nas motywujące. Pisanie nadaje się do tego jak nic innego. I jakoś bardziej wierzymy tekstowi na kartce papieru, niż nagraniu znalezionemu gdzieś w Internecie. Przede wszystkim słowo pisane jest trwalsze. Sami doskonale możecie doświadczyć jak wygląda informacja przekazywana od osoby do osoby. Przy piątej osobie okazuje się, że powstała zupełnie nowa historia, która z pierwszą ma niewiele wspólnego. 

 

Z słowem pisanym trudniej dyskutować. Dlatego bardziej mu wierzymy. Jest dla nas wiarygodniejsze. I mam wrażenie też, że historiom spisanym w formie książki czy nawet tekstu blogowego trudniej zaginąć w gąszczu informacji.

Bo wracamy do świata vintage, a w nim wiele pisaliśmy!

Wracamy do tego, co było. Widać to przez modę, która coraz bardziej aspiruje do tej z czasów naszych rodziców lub dziadków, czy też przez powrót do winyli.

Mam w sercu głęboko nadzieję, że w kwestii pisania także będziemy chcieli wrócić do epoki vintage. Pisano wtedy wiele listów do siebie – nikt mi nie powie, że wiadomość na Messengerze to ta sama ranga. Oj, nie! Tak samo pisanie do siebie kartek świątecznych czy pocztówek. Pracując w księgarni obserwuję, że zwyczaj wysyłania kartek został przede wszystkim wśród starszych osób, a szkoda! Naprawdę sądzę, że warto wrócić do tego zwyczaju, a nie zadowalać się jedynie życzeniami esemesowymi z treścią, którą kopiujemy z Internetu.

Kartka i długopis ma moc!

W dobie smartfonów nie przekreślajmy(!) kartki i długopisu. Bez tej kartki nie byłoby dzisiaj pisania za pomocą telefonu czy laptopa.

Sama po sobie widzę, że to, co napiszę mam za pewnik. Spisane słowa czy myśli zyskują na autentyczności. Nie rezygnujmy z pisania, pisania w każdej postaci. Ma ono swoją magię i nie warto jej siebie pozbawiać.

Książka przy herbatce [20] Czarny motyl

 „Dzień dobry, ja bym chciała się do konspiracji zapisać”. Od takich słów może zacząć się największa przygoda i wyzwanie życia. Tak było w przypadku Haliny Kłąb, polskiej bohaterki II wojny światowej.

Lidia Liszewska i Robert Kornacki na swój warsztat literacki postanowili wziąć postać mało znanej Haliny Kłąb. Historia jej życia jest świetnym materiałem na wartki film akcji. Halina, jako szesnastolatka, zapisuje się do konspiracji i przeprowadza z Łodzi do Kalisza, gdzie podejmuje naukę w germańskim gimnazjum i udaje jej się zapisać na volkslistę. W czasie swojej działalności otrzymuje nawet pochwałę od samego Hitlera.

Fragmentem, który bardzo mnie poruszył w powieści było osadzenie Haliny w gestapowskim więzieniu. Autorzy opisali pobyt kobiety i przebieg przesłuchań. Dla czytelnika mogą być namiastką tego, z czym musieli się mierzyć ludzie w tamtych czasach. Niezwykłe okrucieństwo i tortury przeprowadzane z pełną premedytacją. 

„Czarny motyl” to książka, która ukazuje realia II wojny światowej. Autorzy pokazują nam także ludzi, którzy nie potrafili zgodzić się na niemiecką okupację i ogromne bestialstwo nazistów. Pragnęli wolnej Polski i wierzyli, że warto za to umrzeć. Halina Kłąb jest na to doskonałym przykładem.

Jesień, na którą czekam

Nie wiem jak Ciebie, mój Drogi Czytelniku, ale mnie zmęczyła ta fala upałów. Ta, która pisze do Ciebie te słowa, kocha jesień na wskroś i z całą odpowiedzialnością nazywa siebie jesieniarą.

Czekam na kawy pachnące cynamonem, herbaty z nutą imbiru, grzańce z moją przyjaciółką. I czekam na spokojną jesień, bo lato zaszło mi za skórę.

 

Dlaczego mam focha na lato?

W kość dały mi nie tylko wysokie temperatury. Tej jesieni nastąpiła kulminacja trudności dla mnie. Głównie na tle zdrowotnym. Niby nic poważnego, ale był moment, że każdego dnia pytałam sama siebie – no to, co dzisiaj mnie zaboli? Zwyczajnie było mi z tym ciężko, bo odebrało radość i wdzięczność. A to, co czuje się w takim czasie bardzo trudno opisać.

Lato po prostu mnie zabolało.

Niby człowiek wie, że to tylko małe dolegliwości i przecież ludzie mają większe problemy zdrowotne. Jednak te małe dolegliwości w wielu obszarach potrafią skutecznie odebrać optymizm, a dają pewien marazm i smutek.

Na jaką jesień, więc czekam po takim lecie?

 

PRZEDE WSZYSTKIM SPOKOJNĄ

Taką bez gwałtowności temperatur. Taką, kiedy życie będzie biegło dzień za dniem, bez żadnych nieprzewidzianych komplikacji. Po moim lecie pełnym zwrotów akcji potrzebuję na absolutnie przewidywalnej jesieni. Wiem, że to wiele. Ale choć na chwilę. Żadnego bólu zębów. I niepokojów, które spędzają sen z powiek.

Spokoju mi trzeba powszedniego.

JESIEŃ „U MNIE”

Moje miejsce. Chciałabym je znaleźć. A może bardziej poczuć? Poczuć, że jestem u siebie. Ostatnio mam problem, aby poczuć, że jestem u siebie. Bo nie wiem, gdzie teraz jest to „u mnie”. Tak jak w piosence Kaśki Nosowskiej:

„Dla Szczecina zbyt warszawska, a dla Warszawy zbyt szczecińska”.

Chciałabym tej jesieni stworzyć sobie namiastkę tego „u mnie”. Moim małym marzeniem jest zrobić sobie „kącik jesieniarski”: świeca, kwiaty jesieni, trochę listków z action :D Może wydawać się niczym ważnym albo stratą czasu i pieniędzy, ale potrzebuję tego teraz. Może wtedy będzie to bardziej u mnie?

 

AKTYWNĄ I PEŁNĄ RUCHU

Ten punkt wiąże się troszkę z tym poprzednim. Bycie u siebie to dla mnie także treningi. Jesienną porą zawsze szły mi najlepiej. A przez ostatni czas – nie czarujmy, przez ostatni rok – było z tym kiepsko. A to zawsze dawało mi ogromnego powera do działania, a przede wszystkim do nie poddawania się trudnościom.

Jak tylko miną upały chciałabym do tej aktywności wrócić.

Zobacz także: Życie jest jesienią

Z DOBRYM SERIALEM I DOBRĄ KSIĄŻKĄ

U mnie dobra książka to nie tylko w jesieni, ale ten czas szczególnie sprzyja czytaniu. Mam już pewne czytelnicze plany na ten czas i chciałabym je zrealizować. Jak mi wyjdzie, czas pokaże.

Jesień to także czas, który sprzyja oglądaniu seriali. Przyznaję, że z mężem już powoli zaczęliśmy tę rozrywkę.

W zasadzie w dobrej książce i dobrym serialu chodzi o dobry odpoczynek. Dla mnie jest to forma relaksu, rozmowy o swoich spostrzeżeniach po oglądnięciu serialu czy przeczytaniu książki, (to naprawdę jest bardzo rozwijające), a także po prostu spokojnej chwili, w której mnie nikt nie goni.

Bardzo potrzebuję tego tej jesieni. Teraz.

 

JESIENI, BĄDŹ DOBRA!

Na taką jesień właśnie czekam. Na jesień pełną balansu między pracą a odpoczynkiem. Bycia u siebie, a przynajmniej zrozumienia, co tak właściwie oznacza dla mnie teraz być u siebie. Na jesień pełną dobrych książek i dobrych seriali, o których można będzie porozmawiać i które czegoś mnie nauczą, a przynajmniej pozwolą wpuścić mojej głowie nowe spostrzeżenia i refleksje. Bo przecież o to chodzi w dobrej kulturze. 


 

A Tobie, Drogi Czytelniku, życzę takiej jesieni, jakiej właśnie potrzebujesz. Bądź przy sobie bez względu na wszystko. Bo jesień ma otulać jak najcieplejszy koc.